Szukaj

Pielgrzymuj z Bractwem do Chełma
Autor: Katarzyna Sawczuk / 21-05-2010

Piąta rocznica to okazja do świętowania. Ale jak świętować jubileusz pielgrzymki? Obchodzą go w tym roku aż dwie - z Włodawy do Chełma, na święto Świętych Męczenników Ziemi Chełmskiej i Podlaskiej oraz pielgrzymka z Jabłecznej do Kostomłot, na święto św. Serafina z Sarowa. Najlepszym sposobem uczczenia czyjegoś jubileuszu jest obecność na uroczystościach z nim związanych. Podobnie i z pielgrzymką - najpiękniejszym prezentem dla organizatora, czyli Bractwa Młodzieży Prawosławnej Diecezji Lubelsko – Chełmskiej, z okazji okrągłej rocznicy będzie jak największa liczba uczestników. Może coś podzielnego przez pięć? Może pięćdziesiąt osób? A może pięć razy więcej niż w ubiegłym roku... Ty również możesz przyłączyć się do obchodów jubileuszu! Ty również możesz wziąć udział w pielgrzymce! Musisz tylko podjąć decyzję, której z pewnością nie będziesz żałować...

Co to takiego pielgrzymka?

Każdy chrześcijanin wie, każdy o tym słyszał, ale każdy odpowie inaczej. - To podróż do świętego miejsca – powie ten, kto nigdy nie pielgrzymował. - To sposób pokuty, połączony z wysiłkiem – powie ktoś inny. – Nie rozumiem, po co iść, jeśli można dojechać samochodem, czy autobusem. Dlaczego oni to robią? Może czymś bardzo zgrzeszyli? A może ktoś bliski im zachorował i teraz - „jak trwoga to do Boga”? A co powie doświadczony pielgrzym? - Pielgrzymka to modlitwa w drodze, to możliwość przybliżenia się do Boga. Podejmując się tego trudu przekonujemy się, jak słabe jest ludzkie ciało i jak niewiele jesteśmy w stanie zrobić bez Bożej pomocy. Pielgrzymka jest niewątpliwie jakimś poświęceniem. Nie można jednak powiedzieć, że trud ten podejmują tylko ci, którzy akurat czegoś potrzebują – zdrowia, powodzenia na egzaminie, czy w poszukiwaniu pracy. Pielgrzymowanie może być po prostu ofiarą naszych słabości, złożoną Bogu, z miłości.
Niektórzy uważają, że pielgrzymowanie to zbędny wysiłek, że można dużo czasu zaoszczędzić jadąc w to samo miejsce samochodem. Zadają oni i inne pytania, związane z tym „jak to chodzenie ma się do Boga?” - „co to za ofiara?”, „po co się w taki sposób umartwiać, kiedy są inne sposoby na zrobienie czegoś dobrego?”. Takim osobom pielgrzymkę polecam szczególnie. Oczywiście muszą one być na to gotowe i w pełni świadome trudu, jakiego się podejmują. Ale to właściwie najlepszy sposób, aby zrozumieć pątników, bo ...
...tego nie da się wytłumaczyć, to trzeba poczuć.

Jeśli raz spróbujesz pielgrzymowania, pragnienie to będzie powracało. Co roku o tej samej porze rzucasz wszystkie obowiązki, załatwiasz urlop w pracy, prosisz sąsiada o opiekę nad mieszkaniem i stawiasz się na miejscu startu pielgrzymki. Co ciekawe, spotykasz tych samych ludzi, których poznałeś na poprzedniej pielgrzymce. Tak, oni czują to samo.
O pielgrzymkach wiemy głównie z doświadczeń związanych z drogą na Grabarkę. Ale od kilku lat BMP Diecezji Lubelsko – Chełmskiej zaprasza na jeszcze inne pątnicze szlaki. Wciąż jednak są one niezbyt popularne. Może czas to zmienić, w związku ze wspomnianą wyżej okrągłą rocznicą? Dziś chcę zaproponować Ci pójście...
...pieszo do Chełma.

Pielgrzymka trwa dwa dni, a kończy się niedzielnymi uroczystościami ku czci Męczenników Ziemi Chełmskiej i Podlaskiej w cerkwi prokatedralnej w Chełmie. Miejscem startu jest cerkiew p.w. Narodzenia NMP we Włodawie. Stamtąd, w piątkowy poranek, po odprawieniu molebnia (pol. nabożeństwa błagalnego) wyruszają pątnicy. Pierwszy dzień marszu to około 30 km. Trasa wiedzie przez Orchówek, Sobibór i Zbererze. Etap kończy się w szkole, w Woli Uhruskiej. Warto wspomnieć, że warunki w tym miejscu, jak dla pielgrzymów, są wręcz luksusowe – wygodne łóżka, łazienka z ciepłą wodą i obfity poczęstunek. Niczego więcej nie potrzeba po całym dniu zmagań fizycznych i duchowych! Spod szkoły pątnicy jadą autobusem do cerkwi w Uhrusku. Dzień kończy się akatystem do niebiańskich orędowników pielgrzymki. Zdarza się, że nabożeństwu przewodniczy abp Abel.
Drugiego dnia pątnicy również mają do przejścia ponad 30 km. Wczesnym rankiem wychodzą z Woli Uhruskiej, a ich pierwszym przystankiem jest uhruska cerkiew. Po przeczytaniu porannych modlitw, pielgrzymi wyruszają w dalszą drogę przez Siedliszcze, Rudę, Leśniczówkę i Okszów. Tradycją pielgrzymki stał się już obiad u sołtysa Rudy, który zawsze przyjmuje pątników bardzo gościnnie. Po regeneracji sił, wyruszają oni prosto do Chełma, aby zdążyć przed uroczystym wsienoszcznym bdienijem (pol. całonocnym czuwaniem).
O wspomnienia z tej trasy zapytałam „doświadczonego pielgrzyma”. Oto co powiedział: - Na pielgrzymce do Chełma panuje zupełnie inna atmosfera niż na tej na Grabarkę. W tym, że nie idzie nas dużo są bowiem pewne pozytywne strony. Łatwiej jest razem współgrać, wspólnie modlić się i śpiewać. Trasa pielgrzymki do Chełma jest wyjątkowa, gdyż wiedzie przez tereny dotknięte akcją „Wisła” i akcją burzenia cerkwi. Myślę, że powinna ona stać się ważna i bliska, każdej młodej, prawosławnej osobie, która pragnie świadczyć o swojej wierze. Ludzie, których spotykamy na tej drodze wyczekują nas, witają i goszczą, jak mogą. Dlaczego z ich serc płynie aż tyle życzliwości? Dlatego, że nasza pielgrzymka jest na tym terenie ogromnym, paradoksalnym wydarzeniem.
Tam prawosławna wiara powoli zasypia na cmentarzach,…

…przy których kilkakrotnie zatrzymujemy się, by odśpiewać panichidę (pol. nabożeństwo żałobne). Tam zostały już tylko stare, prawosławne babcie i dziadkowie. Tam właściwie nie ma młodzieży w cerkwi. Dlatego też goszczenie nas, łączy tam wszystkich, bez względu na wyznanie. Jak powiedział ks. Jerzy Hasiuk, opiekujący się cerkwią w Uhrusku: „Tutaj ludzie żyją zgodnie, i prawosławni i katolicy, bo wszyscy mają jedne korzenie...”.
Rokrocznie pielgrzymka zatrzymuje się w rzymskokatolickiej kapliczce w Zbereżu. Na jej miejscu, jeszcze w 1938 roku stała drewniana cerkiew. Pozostały po niej tylko ikony, w tym jedna - Wniebowstąpienia Pańskiego - stojąca w kapliczce oraz opowieści nielicznych parafian, pamiętających czasy burzenia prawosławnych świątyń. To przykra rzeczywistość, jaką pozostawiły nam te trudne czasy. Idąc tą drogą wypełniamy ważną misję -
- dzięki pielgrzymom Prawosławie ciągle jest tam żywe.

Wejście do chełmskiej cerkwi i pokłonienie się relikwiom Męczenników Chełmskich i Podlaskich to najwspanialszy moment pielgrzymki. Wtedy odnajdują się jeszcze siły, by śpiewać troparion Świętych i dziękować Bogu za możliwość uczestnictwa w tak niezwykłym, ważnym dla duchowego rozwoju, przedsięwzięciu. Na tym pielgrzymka się jednak nie kończy. W Chełmie pątnicy zatrzymują się w położonym niedaleko cerkwi schronisku młodzieżowym. Sobotni wieczór i niedzielę spędzają czynnie uczestnicząc w świątecznych nabożeństwach.

V Piesza Pielgrzymka do Chełma wyruszy z Włodawy 28 maja 2010 r.
Mam nadzieję, że spotkamy się na pątniczym szlaku!


Zdjęcie: Marek Lach